|
|
Strona 153 z 374
decyzję o wykorzystywaniu Makowskiego przez wywiad, zaprzeczali że wiedzą o miejscu jego zatrudnienia i powiązaniach z Konsalnetem).294
Zapisy z teczki „HAMID” nie budzą wątpliwości: Makowski opisany jest jako źródło wywiadu WSI i z tej racji wynagradzany. Również teczka „Z” zawiera dokumentację
potwierdzającą fakt, iż dla wywiadu Makowski był źródłem, które przekazywać miało informacje (także od trzech innych źródeł umiejscowionych w „Z”). Za swoje usługi Makowski pobrał - począwszy od 2002 r. w 17 ratach - 31.440 zł oraz 108.616 USD.
Dostarczył co najmniej 75 notatek i raportów, odbył 15 zarejestrowanych spotkań operacyjnych oraz kilka podróży do „Z” na koszt WSI. Żołnierze wywiadu spotykali się
kilkakrotnie ze wskazanym przez Makowskiego źródłem - raz w Polsce i dwukrotnie w „Z”.
Za każdym razem w spotkaniach uczestniczył też Makowski, a żołnierze realizujący zadania wywiadu podkreślali przed Komisją, że nie wyrażał on zgody na samodzielne spotkania źródeł z wywiadem. Z dwoma pozostałymi źródłami nigdy nie doszło do spotkania i nie ma
jasności czy w ogóle istniały. Kończąc ten etap współpracy Makowski doprowadził do zawarcia nieformalnego porozumienia z wywiadem, zgodnie z którym zażądał miesięcznie 40 tysięcy USD na zabezpieczenie potrzeb swoich i prowadzonych przez siebie źródeł. Miało to
zapewne związek z prowadzonymi przez niego od jesieni 2005 r. rozmowami z wywiadem, których celem było zorganizowanie „strefy wpływów”, „budowy rezydentury” i rozbudowy
„sieci biznesowej jako instytucji przykrycia”.295
Z materiału zawartego w dostępnych źródłach pisanych oraz z wysłuchań żołnierzy biorących udział w operacji „ZEN”, a także z wysłuchań polityków odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa polskiego wynika, że koncepcja tej osłony czy strefy polegać miała
na stworzeniu firmy handlowej (lub sieci firm), które zaopatrywałyby wojska w „ZEN”. Firmy te miałyby stanowić z jednej strony bazę dla działań rozpoznawczo-wywiadowczych, z drugiej zaś strony miały zaspokajać potrzeby finansowe współpracujących z polskimi
wojskami środowisk w kraju „ZEN”.296 Udziały w tej działalności miał mieć także Aleksander Makowski, a nie można wykluczyć, iż także inni właściciele Konsalnetu lub nawet cała ta
firma. W każdym razie inny współwłaściciel i założyciel Konsalnetu - Wiesław Bednarz - już w lutym 2002 r., a więc na samym początku operacji, wziął wraz z Makowskim i min. Szmajdzińskim udział w podróży do „ZEN”.
Po wyborach 2005 r. sprawę Makowskiego i prowadzonej przezeń operacji
dezinformowania władz RP trzymano w tajemnicy przed najwyższymi władzami:
-------------------------------------
294) APW op. cit. Wysłuchania J. Szmajdzińskiego, K. Surdyka.
295) Sprawa „ZEN” t. IV, m.in. k. 68, 105, 108.
296) Sprawa „ZEN”. t. III, k. 227-241.
Strona 151 z 374
12. Operacja ZEN
W drugiej połowie grudnia 2001 r. w jednym z konspiracyjnych mieszkań służb specjalnych w Warszawie doszło do spotkania Ministra Obrony Narodowej Jerzego Szmajdzińskiego, p.o. szefa Urzędu Ochrony Państwa Zbigniewa Siemiątkowskiego, szefa WSI płk. Marka Dukaczewskiego oraz wiceprezesa firmy Konsalnet286 (i b.naczelnika Wydziału XI Departamentu I SB MSW) Aleksandra Makowskiego. Przedmiotem spotkania
była misja w „Z”, a w szczególności rola, jaką w tej misji miał odegrać Aleksander Makowski.287
Jak stwierdził podczas wysłuchania przed Komisją Weryfikacyjną Zbigniew Siemiątkowski, Minister Obrony Narodowej Jerzy Szmajdziński „usiłował zweryfikować możliwości Makowskiego w (...), chodziło o jego możliwości operacyjne. Ja nie wierzyłem w jego możliwości, bo one zostały zweryfikowane. (...) Komuś zależało, by Makowski został w
(...). On stąpał po śliskim gruncie na styku biznesu i służb. Byliśmy wówczas przekonani, że do źródeł informacji Makowskiego należy podchodzić bardzo ostrożnie. Sprawa w ogóle zaczęła się od sprawdzenia operacyjnego jakiejś jednej ze służb sojuszniczych, która wnosiła dużo wątpliwości. (...) Jako szef Urzędu Ochrony Państwa byłem wewnętrznie przekonany, że trzeba postępować bardzo ostrożnie, bo mamy do czynienia z najważniejszą sprawą z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju i naszych sojuszników (...). Ja przekazywałem swoje wątpliwości odnośnie Makowskiego Ministrowi Szmajdzińskiemu i szefowi WSI. (...) Interesy w (...) prowadził również Rudolf Skowroński. Nasza weryfikacja osoby Makowskiego, jego informacji i możliwości operacyjnych nie wypadła dla niego dobrze.
Dlatego on poszedł ze swoimi pomysłami do WSI. My zakładaliśmy, że Makowski może być konfabulantem, a jego źródła mogą być inspirowane.”288
Fakt odbycia spotkania i ogólną treść rozmowy potwierdzają także min. Szmajdziński i szef WSI Dukaczewski, choć inaczej przedstawiają stanowisko min. Siemiątkowskiego. W ich relacji miał się on zgodzić na przejście Makowskiego pod skrzydła wywiadu wojskowego i nie uprzedzał o wątpliwościach sojuszników i niewiarygodności informacji Makowskiego.
Dlatego min. Szmajdziński podjął decyzję o wykorzystaniu Aleksandra Makowskiego i zlecił odpowiednie działania płk. Dukaczewskiemu.289
286 Konsalnet, spółka detektywistyczna grupująca głównie byłych wysokich funkcjonariuszy wywiadu b. SB 287 APW 00-281/B Wysłuchanie J. Szmajdzińśkiego, Z. Siemiątkowskiego, M. Dukaczewskiego. W tekście zmieniono kryptonimy i pseudonimy, a także opuszczono lub zmieniono nazwy własne.
----------------------------------------
288) APW op. cit., Wysłuchanie Z. Siemiątkowskiego
289) APW op. cit. Wysłuchanie M. Dukaczewskiego i J. Szmajdzińskiego.
Strona 154 z 374
Prezydentem i Premierem. Po przejęciu urzędu Ministra Obrony Narodowej przez Radosława Sikorskiego poinformowano go o ogólnych założeniach operacji, na początku 2006 r. min. Sikorski został wprowadzony w szczegóły. Jak wyjaśniał płk Surdyk, Radosław Sikorski
przybył wówczas do siedziby wywiadu i został tam zaznajomiony z całą dokumentacją „ZEN”. Przy lekturze obecni byli, celem udzielania dodatkowych wyjaśnień, prowadzący sprawę płk Surdyk, gen. Dukaczewski i prowadzący dokumentację. W wyjaśnieniach przed
Komisją obaj potwierdzają, że min. Sikorski zapoznawał się z dokumentacją.
Później, miano poinformować Prezydenta i Premiera, przedstawiając im jednak wyłącznie wersję zgodną z punktem widzenia źródła „ZEN”. Z kolei w notatce z 11 września 2006 r., w przeddzień wyjazdu polskiej delegacji do USA, szef WSI informował, że min. Sikorski proponował Prezydentowi L. Kaczyńskiemu
zawiadomienie o całej sprawie sojuszników i podjęcie wspólnej z nimi akcji. Min. Sikorski miał też osobiście wesprzeć całą inicjatywę podczas swych rozmów w USA. Surdyk stwierdził: „Ministra Sikorskiego poinformowałem o roli, jaką w tej sprawie spełnia
Aleksander Makowski na początku 2006 r., kiedy ukazał się artykuł w prasie na temat pana Skowrońskiego, w którym napisano o jego związkach z Makowskim w firmie Inter Commerce.297
Sprawy „ZEN” i „HAMID” nasuwają zasadnicze pytania. Po pierwsze, o co tu naprawdę chodziło? Po drugie, jak mogło dojść do tego, że władze RP w kluczowej dla bezpieczeństwa państwa sprawie przez blisko 4 lata były zwodzone przez byłego, negatywnie
zweryfikowanego funkcjonariusza I-go Departamentu MSW PRL, biznesmena
podejrzewanego o hochsztaplerstwo, informatora negatywnie ocenianego przez najważniejsze służby specjalne świata?
Zgodnie z zapisem pierwszego zachowanego meldunku dotyczącego sprawy „ZEN” z 15.09.2004 r. jej celem było: „przeciwdziałanie zagrożeniu Polski i jej obywateli oraz innych
podmiotów prawa międzynarodowego ze strony organizacji terrorystycznych, a także podjęcie próby doprowadzenia do ujęcia głównych organizatorów i przywódców „X” i
„Y”.”298 Tak zarysowany cel operacji z pewnością wymagał najwyższej wiarygodności osób biorących w niej udział, absolutnie pewnej informacji oraz szczególnego wysiłku
nastawionego na weryfikację źródeł. Tymczasem w operacji „ZEN”, podobnie zresztą jak i w operacji „HAMID”, sytuacja jest dokładnie przeciwna. Choć Makowski opisany jest w dokumentacji jako źródło, podpisuje przyjęcie pieniędzy, a także instrukcję specjalną jako
-----------------------------------
297) APW 00-281/B. Wysłuchanie K. Surdyka.
298) Sprawa „ZEN”. t. I, k. 80
Strona 156 z 374
ignorowania ostrzeżeń, iż Makowski jest osobą niewiarygodną, konfabulantem, osobnikiem ukrywającym rzeczywiste intencje i dążenia. Szczególnie trzeba tu podkreślić fakt znajomości takiej opinii o Makowskim przez Ministra Obrony Narodowej i szefa WSI, którzy zostali o tym uprzedzeni przez szefa UOP Zbigniewa Siemiątkowskiego. Istotne znaczenie ma fakt, że wskazywał on zarówno na ustalenia UOP, jak i na informacje pochodzące od sojuszników. W tej perspektywie szczególnego znaczenia nabiera fakt próby sfałszowania dokumentacji operacyjnej zarówno poprzez zaklejenie danych personalnych Makowskiego, jak i poprzez opisanie go jako źródła, którym w istocie nie był, nie podlegając normalnym procedurom operacyjnym, a więc i nie będąc dostarczycielem wiarygodnych dla wywiadu informacji.302
Trzeba też podkreślić, że na ten fakt przynajmniej dwukrotnie zwracali uwagę oficerowie wywiadu – płk Hermel i płk Szlenk. Ten pierwszy w analizie z października 2004 r. wskazywał, że informacje Makowskiego są ogólnikowe, nie potwierdzają się, a przede
wszystkim mają charakter następczy, a nie wyprzedzający:303
„W ocenie pracy źródeł dostrzegamy, że podawane informacje są powierzchowne, co daje przesłankę do przypuszczeń, że:
- źródło dorabia historię do zasłyszanej informacji – nie ma jednak do niej bezpośredniego dostępu, lub;
- jest ona przekazywana przez kilka kolejnych osób tracąc w ten sposób wiele istotnych szczegółów i będąc w efekcie przeinaczoną lub niepełną.” Jeszcze dalej idącą diagnozę zawarli płk Szlenk i płk Hermel w konkluzji prowadzonej na bieżąco analizy zamieszczonej na końcu Sprawy „Z” (t. IV, k. 256, 257). Piszą tam, że:
„(…) Brak szczegółów i ogólnikowość informacji czyni je mało wartościowymi,
2. Źródło myli dane osób powiązanych z X, Y, ugrupowaniem Z, W itp.
3. Zdecydowana większość informacji jest powierzchowna i dotyczy spraw, które już miały miejsce,
4. Przedstawiane dane są mało precyzyjne, nieweryfikowalne, a nawet nieprawdziwe.
Dotychczasowy procent weryfikowalności dostarczanych informacji jest drastycznie niski.
We wnioskach zaś stwierdza się wprost:
„1. Przekazywane informacje nie spełniają deklarowanych przez kontakt efektów operacyjnych,
2. Nasz kontakt ma ograniczone możliwości uzyskiwania wiarygodnych i tym samym weryfikowalnych informacji od jego rzekomych źródeł osobowych.
-------------------------------------------
302) Patrz sprawa „ZEN”. t. I, k. 80, t. II, k. 1 i 3 a także Sprawa „HAMID”, k. , 69, Sprawa „ZEN”. t. III, k. 258/59, całościowa analiza z sojuszniczego punktu widzenia wiarygodności tej sprawy w dyspozycji Szefa SKW, SKW/03/zagr./06
303) Sprawa „ZEN”. t. I, k. 155.
Strona 152 z 374
Ten zlecił prowadzenie sprawy płk. Oziembale, który miał znać Makowskiego z okresu wspólnego przebywania na placówce w Rzymie w latach 80. Oziembała prowadził Makowskiego jako źródło „HAMID” i na początku 2004 r. przekazał sprawę płk. Surdykowi wraz z częściowo nie rejestrowaną dokumentacją.290
Szef WSI płk Dukaczewski, przekazał Surdykowi dyspozycję prowadzenia
postępowania podkreślając, że odbywa się to na osobisty rozkaz min. Jerzego Szmajdzińskiego.291
Poszczególne meldunki mają parafę Dukaczewskiego, a czasem są też kierowane do Szmajdzińskiego. Ten ostatni podczas wysłuchania przez Komisję nie kwestionował swojego udziału w podjęciu decyzji o użyciu Makowskiego. Podkreślał jedynie wyjątkowość sytuacji,
w jakiej znalazł się wywiad wojskowy, nie dysponujący źródłami w przeddzień wysłania wojska do „Z”. Dlatego chcąc uzyskać informacje miał nie wnikać w szczegóły obowiązującej procedury prawnej. Były Minister Obrony Narodowej odmówił odpowiedzi na
pytanie, czy znana mu jest treść Rozporządzenia Rady Ministrów z 1996 r. nakładającego na Ministra ON szczególną odpowiedzialność za pracę operacyjno-rozpoznawczą WSI.292
Sprawa Makowskiego prowadzona była przez WSI w ramach dwu rozpracowań, przy czym jedno – pierwotne - z lat 2001-2004 o kryptonimie „HAMID” odnalazło się dopiero po
miesiącu analizowania sprawy przez Komisję Weryfikacyjną. Nie odnaleziono teczki sprawy, pozostała jedynie teczka źródła, prowadzona od 14 maja 2002 r.
Sprawa druga - o kryptonimie „ZEN” - założona została jako sprawa problemowa dopiero w grudniu 2003 r. i z tego czasu pochodzi pierwszy zawarty w teczce dokument (brak na nim podpisu i jakichkolwiek informacji co do jego wytwórcy). Pierwszy meldunek
sygnowany przez oficera prowadzącego i opisujący sprawę pochodzi z 15.09.2004 r. Podobnie jak teczka „HAMID”, także „ZEN” jest zdekompletowana: brak karty założenia
sprawy, strony mają zmienianą paginację a niektóre dokumenty pochodzące z początkowego okresu prowadzenia sprawy wpięte zostały na koniec teczki. Teczka nosi też ślady prób niszczenia dokumentacji przez zaklejenie części informacji (próbowano uniemożliwić
identyfikację danych personalnych Makowskiego, a także informacji o jego przeszłości, w tym o pracy na rzecz departamentu I MSW PRL oraz o jego pracy w firmie Konsalnet).293 Z wysiłkami tymi koresponduje fakt, że niektórzy żołnierze WSI i politycy, podejmujący
------------------------------------------
290) Sprawa „Hamid”, k. 83, świadczy, że jeszcze w marcu 2004 A. Makowski prowadzony był jako źródło Hamid. Patrz
aneks nr 24.
291) APW op. cit. Wysłuchanie płk K. Surdyka
292) APW op. cit. Wysłuchanie J. Szmajdzińskiego
293) Patrz teczki sprawy „HAMID” i „ZEN” w dyspozycji Komisji Weryfikacyjnej.
Strona 155 z 374
źródło lub OZI - w istocie, jak twierdzą oficerowie, nie był traktowany jako źródło. Miał być, jak ujął to min. Szmajdziński i w pełni potwierdzający to M. Dukaczewski a także prowadzący oficerowie płk Surdyk, płk W. i płk Z., „osobą pośredniczącą”, „kontaktem ze źródłem”, „kontaktem”. Instrukcja operacyjna nie zna takich kategorii współpracy.299
Lekceważenie instrukcji operacyjnej oznacza łamanie prawa, narażanie życia ludzkiego i powodzenia całej operacji na skrajne niebezpieczeństwo. W konsekwencji zaś zagraża wprowadzeniem w błąd organów państwa, w tym Prezydenta.
Ocena wiarygodności Makowskiego i jego źródeł ma więc kluczowe znaczenie dla całej sprawy. Wywiad wojskowy powierzył mu bowiem zadanie zorganizowania osłony wywiadowczej obecności polskiej w „ZEN”, a w miarę upływu czasu to on w coraz
większym stopniu decydował o przedsięwzięciach wywiadu i państwa polskiego w sprawach związanych z „ZEN”.
Tymczasem Makowskiego jako źródła nikt nigdy nie weryfikował. Nie sprawdzano jego wiarygodności, nie kontrolowano jego osoby, nie sprawdzono nawet jego miejsca pracy i otoczenia. Co więcej, nigdy nie podjęto weryfikacji jego źródeł w „ZEN”, a on sam nie
zgodził się na ujawnienie ich personaliów wywiadowi.300 Oficerowie wywiadu nie mieli też możliwości spotkać się z nimi osobiście bez towarzystwa Makowskiego. Pytani o ten niezwykły tryb postępowania, sprzeczny z normami prawnymi obowiązującymi w działaniach
operacyjnych, odpowiedzialni za to tłumaczyli się różnymi okolicznościami. Min. Szmajdziński wskazywał przede wszystkim na konieczność natychmiastowego działania w związku z bliskim terminem akcji w „ZEN”. Szef WSI podkreślał zasługi i skuteczność
Makowskiego z okresu pracy dla SB. Oficerowie Surdyk, W. i Z. wskazywali na rozkazy, jakie otrzymali od przełożonych, w tym od ministrów obrony narodowej, którzy wskazali im Makowskiego jako źródło.301
Te tłumaczenia nie są wiarygodne. Wydaje się wręcz, że operacja „Z” była swoistym przykryciem do zupełnie innych działań, mających na celu odniesienie osobistych korzyści przez Makowskiego i związanych z nim ludzi. Wskazuje na to fakt systematycznego
-----------------------------------------
299) Sprawa „ZEN”. t. IV, m.in. k. 11-12, patrz też instrukcja operacyjna wywiadu wojskowego WSI z r. 1993 k. 36-44;
73,oraz instrukcja operacyjna wywiadu wojskowego WSI z roku 2005 ss. m.in. 36-39, .46-48, 59.
300) APW op. cit. Wysłuchanie M. Dukaczewskiego, K. Surdyka. Próbowano zresztą przy tej okazji wprowadzić w błąd
Komisję Weryfikacyjną. Wywiad wojskowy bowiem podjął w 1998 r. rozpracowanie firmy Konsalnet i prowadzili je właśnie
płk. Sobecki, który prowadził dokumentację sprawy „ZEN” i płk Żak, który jako szef wywiadu sprawą „ZEN” też się
zajmował. Obaj zaprzeczyli tym faktom udokumentowanym w archiwum. Oznacza to w sposób oczywisty, że wywiad podejmując współpracę z Makowskim świetnie wiedział o jego związkach z Konsalnetem lecz nie przeprowadzono nakazanej prawem procedury by uniknąć jej dokumentowania. Zapewne dlatego też próbowano przedstawić Makowskiego
jako „osobę współpracującą” co miało oznaczać, że nie podlega on tym rygorom jakie instrukcja operacyjna nakłada na pracę
ze źródłem. W aktach sprawy są zresztą rachunki hotelowe wystawiane przez Konsalnet dla współpracowników Makowskiego, Sprawa „ZEN”., t.1 k. 44) )
301) APW op. cit. Wysłuchania K. Surdyka
Strona 157 z 374
3. Nie można wykluczyć, że kontakt celowo prowadzi z WSI grę w celu uzyskania korzyści osobistych (np. finansowych)”.
Mimo takiej miażdżącej diagnozy nie tylko prowadzono sprawę dalej,
wydatkowano olbrzymie sumy na utrzymanie rzekomego „źródła” czy też „kontaktu”. Przede wszystkim
jednak świadomie wprowadzano w błąd władze państwowe, a przede wszystkim Prezydenta RP i odpowiednie instytucje sojusznicze. W dokumentach sprawy zachowały się przynajmniej trzy meldunki i raporty skierowane do najwyższych władz państwowych stwierdzające, że WSI jest w posiadaniu informacji wskazujących ma możliwość ujęcia
kierownictwa terrorystów z ugrupowania X. Sugerowano porozumienie się z sojusznikami, celem podjęcia wspólnej operacji mającej doprowadzić do likwidacji terrorystów, namawiano najwyższe władze na podjęcie stosownych rozmów międzynarodowych, przekazywano fałszywe meldunki innym odpowiednim służbom krajowym, wiceministrowi MON odpowiedzialnemu za WSI, a przede wszystkim Premierowi i Prezydentowi Rzeczpospolitej Polskiej. W oparciu m.in. o rzekome meldunki Makowskiego i jego źródeł M. Dukaczewski zimą 2005 r. sugerował władzom państwowym wprowadzenie w całym państwie nadzwyczajnych środków mających ochronić przed zamachem terrorystycznym. Realizacja
jego sugestii oznaczałaby narażenie spokoju społecznego na istotne zagrożenie.304
Niewątpliwie jednak najgroźniejsze skutki płynęły z prób wprowadzenia w błąd Prezydenta RP, najwyższych instancji państwowych oraz sojuszników Polski w chwili, gdy na skutek dezinformacji wywiad rozpoczął operację, która miała na celu wyłudzenie od sojuszników wielomilionowej nagrody pod pozorem eliminacji terrorystów.305 Równocześnie sojusznicy byli oskarżani przez oficerów wywiadu o złą wolę, a nawet o politycznie inspirowaną niechęć do ujęcia terrorystów, ponieważ wskazywali na fikcyjność informacji.
Szczególnie należy podkreślić zawartą m.in. w raporcie z 24.07.2006 r. sugestię wskazująca, że stosowana przez USA polityka siły jest przyczyną niechęci wobec prób ujęcia terrorystów i odrzucania propozycji płynących od Zarządu Wywiadu WSI.306 Wszystkie te argumenty
stanowiły kamuflaż prawdziwych celów, jakie przyświecały Aleksandrowi Makowskiemu,
------------------------------------------
304) Patrz m.in. Sprawa „ZEN”. t. I, k. 149, t. II, k. 5-10, 32-40, 42-59, a zwłaszcza k. 75-80, 108-111. Na podstawie tych
raportów MON Radosław Sikorski polecił przekazać informację dotyczącą zagrożeń sojusznikom. Wykaz osób oraz instytucji do których skierowano pisma w tej sprawie do października 2005 r., p. k. 117, 187, 265, sprawa konsultacji z innymi służbami, k. 216-218, informacja dla MON R. Sikorskiego, k. 267-272, dla Ministra Koordynatora Zbigniewa Wassermanna, k. 273-278, ministra Witolda Marczuka, szefa ABW i szefa AW k. 279-288, Komendanta Głównego Straży
Granicznej k. 289-293 i nast. Szczególna intensyfikacja informacji bazujących m.in. na doniesieniach Makowskiego nastąpiła zimą 2005 r., po zwycięstwie wyborczym PiS i zaprzysiężeniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, p. m.in. Sprawa „ZEN”. t. III, k. 30-42, 51-51-52, 254/55, 283-284, stanowisko wywiadu WSI w związku z negatywną oceną wiarygodności informacji, sprawa „ZEN”. t. III, k. m.in. 272-276).
305) Sprawa „ZEN”. t. IV, k. 1-12, 30-34, 56-57, 58-63, 64-66, 68-71, 114-116, a w szczególności informacja dla MON R.
Sikorskiego z 26 04 2006 r. i dla Kolegium ds. Służb Specjalnych k. 229, i dla wiceministra MON z 11 września, k. 236-237
i 238-243 a także Sprawa „ZEN”. t. IV,k. 84-85).
306) Sprawa „ZEN”. t. IV, k. 214-216
Strona 158 z 374
który był prawdziwym autorem całej operacji i który w istocie inspirował działania wywiadu WSI.
Nie znamy wszystkich okoliczności i powodów współpracy wywiadu wojskowego z Aleksandrem Makowskim. Z pewnością istotne znaczenie mają kwestie podnoszone przez żołnierzy i polityków w oświadczeniach złożonych Komisji Weryfikacyjnej, gdzie wskazali na zaufanie żywione do Makowskiego przez wywiad, a wynikające z jego długoletniej pracy
w SB. Z tego okresu pochodziła też znajomość Makowskiego z Markiem Oziembałą, który miał go poznać podczas pobyt na placówce w Rzymie w latach 80. Oziembała został też pierwszym oficerem prowadzącym Makowskiego. Jakiś wpływ na decyzję ministra Jerzego Szmajdzińskiego miało zapewne także doświadczenia biznesowe Makowskiego.
Szmajdziński zaprzecza by wiedział, jak one wyglądały, lecz trudno w to uwierzyć; dokładną relację o związkach finansowych łączących Makowskiego z mieszkańcami „Z” przedstawili
Komisji zeznający żołnierze wywiadu WSI. O konflikcie na tle finansowym między Makowskim a wywiadem UOP mówił min. Siemiątkowski, a o rozliczeniach ustalanych w kamieniach szlachetnych żołnierze wysłuchiwani w tej sprawie przez Komisję.307 Z relacji tych wyłania się obraz szeroko zakrojonych, w tym także nielegalnych, operacji przy użyciu polskiego aparatu państwowego prowadzonych przez Waldemara Makowskiego, Skowrońskiego oraz ich krajowych i zagranicznych wspólników. Trzecią kwestią, którą zapewne brano pod uwagę były stosunki i znajomości Makowskiego wśród części
przywódców „ZEN”. Te bliskie związki potwierdza w swych wyjaśnieniach min. Szmajdziński, który miał je obserwować na miejscu podczas wizyty w 2002 r. w „ZEN”, a także inni żołnierze przebywający tam w ramach działań wywiadu WSI.308 Dlatego poza kwestiami finansowymi trzeba też brać pod uwagę uwarunkowania
polityczne.
Taka sugestia zawarta jest w meldunkach podkreślających, iż sojusznicy zachodni ze względu na wielkomocarstwową grę polityczną nie są zainteresowani likwidacją terrorystów i, że tym właśnie - nie zaś niewiarygodnością Aleksandra Makowskiego - powodowany jest brak zaufania do informacji polskich źródeł. Ale też przesłanki takie
wynikają ze stanowiska zajętego przez niektórych żołnierzy podczas wysłuchań, gdy gdy stwierdzali oni, że nie widzą nic złego we współpracy z ugrupowaniami penetrowanymi przez przeciwników USA i nie traktują tego jako zagrożenia dla polskiej misji.309 Sprawy „ZEN” i „HAMID” jawią się więc jako swoiste podsumowanie negatywnych konsekwencji wynikających z oparcia polskich wojskowych służb specjalnych na zespołach
---------------------------------------
307) APW op. cit. Wysłuchania K. Surdyka, M. Hermela, K. Sobali, J. Szmajdzińskiego i Z. Siemiątkowskiego.
308) APW op. cit. Wysłuchania J. Szmajdzińskiego, Z. Siemiątkowskiego, K. Surdyka i M. Hermela.
309) APW 00-470/B Wysłuchanie K.
Strona 159 z 374
ludzkich, koncepcjach i sposobie działania wyniesionych z PRL. Zbiegły się tu wszystkie nieomal patologie opisywane w niniejszym raporcie: oparcie służb na zespołach szkolonych w ZSRR, korzystanie z ludzi byłej SB (zorganizowanych w tzw. wywiadowniach, w istocie
będących zespołami z aspiracjami kierowania polskimi służbami), budowanie rezydentur i działań wywiadowczych na sieci przedsiębiorstw gospodarczych, a wreszcie całkowite lekceważenie władz państwowych i ich kontroli nad służbami specjalnymi oraz gotowość oszukiwania własnego państwa. Rzekomy profesjonalizm, sprawność, skuteczność i
niezbędność tych służb okazały się swymi przeciwieństwami. W sprawie „ZEN” służby, działając na zlecenie hochsztaplera, okradały państwo polskie i były gotowe narazić polskich
żołnierzy i zwierzchników sił zbrojnych na najwyższe niebezpieczeństwo i międzynarodową kompromitację. Trzeba więc postawić pytanie o inspirację takich działań, pamiętając że stało
się tak przede wszystkim dlatego, iż przez całe lata służbom wyrosłym z sowieckiego zaplecza pozwalano na zupełną bezkarność a poza paru miesiącami rządów gabinetu Jana Olszewskiego nikt dotąd nie próbował zmusić ich, by służyły interesowi Państwa i Narodu Polskiego. Patrząc z tej perspektywy likwidacja WSI i budowa nowych wojskowych służb
specjalnych jawi się jako jedyne możliwe rozwiązanie.
W świetle przytoczonych faktów postępowanie następujących osób wypełnia dyspozycję w art. 70a ust. 1 i 2 pkt 2 ustawy z dnia 9 czerwca 2006 r. Przepisy wprowadzające ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o służbie funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służby Wywiadu Wojskowego: płk Jerzy Surdyk, płk Dariusz Sobala i płk Waldemar Żak.
Działanie Andrzeja Makowskiego wypełnia dyspozycję art. 70a ust. 2 pkt. 1 powołanej wyżej ustawy.
W opisanym okresie Szefami WSI byli: gen. bryg. Marek Dukaczewski oraz gen. bryg. Jan Żukowski.
W art. 5 ust. 1 ustawy z dnia 14 grudnia 1995 roku o urzędzie Ministra Obrony Narodowej zawarto regulację, że Wojskowe Służby Informacyjne podlegały bezpośrednio ww. ministrowi. Uszczegółowieniem tego przepisu był §1 pkt 16 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 lipca 1996 roku w sprawie szczegółowego zakresu działania Ministra
Obrony Narodowej. Nakładał on na Ministra Obrony Narodowej obowiązek sprawowania nadzoru nad działalnością Wojskowych Służb Informacyjnych, w tym zwłaszcza nad ich działalnością operacyjno rozpoznawczą. Zgodnie z ustawą z dnia 9 lipca 2003 roku o
Wojskowych Służbach Informacyjnych nadzór nad działaniem tych służb ponosił Minister
|